|
|
|
Spośród 49 województw (z czasów PRL-u), zwiedziłam 48 z nich. Nie udało mi się dotrzeć tylko do woj. Krośnieńskiego - nad czym ubolewam, bo do Leska nad Zalewem Soliny wybierałam się już dwa razy, a raz byłam już zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od celu!
No cóż, może powiedzenie, że do trzech razy sztuka spełni się kiedyś i w moim przypadku?
Póki co, traktuję Lesko jako jeden z ważniejszych celów podróży, którego nie udało mi się jeszcze osiągnąć. |
| Urodziłam się w Grodzisku Wielkopolskim w czasach najlepszej świetności tamtejszej wody gazowanej i piwa niepasteryzowanego. Kolejne 15 lat mieszkałam w Opalenicy, skąd wyruszałam na wycieczki rowerowe po okolicy (w promieniu 32km), szczególnie często zaglądałam do klasztoru Franciszkanów na górce Wyrwał we Woźnikach (w podziemiach można było wtedy oglądać spróchniałe trumny założycieli), podobał mi się pałac w Posadowie i Wąsowie. Polecam też pałace w Krześlicach, Antoninie, Brodach, Kobylnikach, Kotowie, Lwówku (dokąd jeździła wtedy wąskotorówka z Opalenicy, widywałam ją z okna mojego pokoju), Michorzewie, Niegolewie, Rogalinie i Wolsztynie. Wielkopolska posiada też kilka urokliwych zameczków jak: Gołuchów czy Kruszwica- którego Mysia wieża widoczna jest z okien pociągu relacji Poznań-Toruń. |
|
|
Od najmłodszych lat lubiłam podróże. W latach osiemdziesiątych, socjalizm dawał szanse dzieciom z prowincji na wyjazdy w różne regiony kraju - w ramach wycieczek i kolonii organizowanych przez zakłady pracy rodziców. Dzięki nim dokładnie zwiedziłam Warszawę, Toruń, polskie wybrzeże, Kotlinę Kłodzką, cały Śląsk i wiele innych miejsc.
|
Mając w pamięci wrażenie
jakie wywarł na mnie Toruń podczas szkolnej wycieczki w 1982 roku, po 7
latach postanowiłam tam wrócić na dłużej.
W wieku 15 lat spakowałam walizkę, pożegnałam się z rodziną, wsiadłam w pociąg i przyjechałam do Torunia.
To było najbardziej zwariowane 5 lat w moim życiu. Nauka
samodzielności, pierwsza praca społeczna, koncerty w kultowym klubie OdNowa, poznawanie gwiazd muzyki
rockowej i moja kawiarnia.
Kontynuowałam zwiedzanie Polski, zamieszkałam przez miesiąc w remizie strażackiej w Kętrzynie, która stanowiła 4-pokojowy hotel. Stamtąd robiliśmy razem z przyjaciółmi częste wypady do Gierłoży, zjechałam wtedy całe Mazury i Warmię. Dzięki odwiedzinom u koleżanek z internatu objechałam Kujawy i najdalej na wschód położone miasta Polski: Hrubieszów, Werbkowice, także Zamość, Lublin i Krasnystaw. |
|
|
W czasach studenckich ponownie zwiedziłam Polskę centralną i południowo-wschodnią flankę: od Łodzi, przez Radom, Kozienice, Dęblin, Puławy, Warkę, Wąchock (gdzie nie ma wcale sołtysa, bo to jest całkiem ładne miasto, hihi), Kielce (z dworcem PKS wyglądającym jak UFO), Sandomierz, Tarnobrzeg, Tarnów po Rzeszów i Leżajsk (skąd mam do dziś nagranie koncertu organowego). Przebyłam szlak klasztorów cysterskich: w Wąchocku, Jędrzejowie, Koprzywnicy, Sulejowie. Wspomnienia miejscowości sanatoryjnych urzekają mnie do dziś: Ciechocinek, Busko-Zdrój, Pińczów, Nałęczów, Rabka, Kudowa, Polanica i Krynica
|
|
Kolejnym regionem, w którym mieszkałam ponad 4 lata było Mazowsze. Warszawa - Dębe Wielkie - Mińsk Mazowiecki, gdyby nie leżały w linii prostej nazwałabym je moim trójkątem bermudzkim :)
Dzięki bliskości, wg starego podziału, Polski B i C, miałam bazę wypadową do zwiedzania całej ściany wschodniej od Suwałk, Augustowa (świetny, automatyczny orczyk do nart wodnych) z pięknym kanałem, Białystok (wspaniały zespół pałacowo-parkowy). Dalej Siemiatycze, Drohiczyn, Liw z zamkiem nad rzeką Liwiec - która niegdyś stanowiła granicę Polski z Litwą (a w tej chwili służy jako kąpielisko dla miejscowych krów), Święta Góra Prawosławia Grabarka (którą odwiedzałam wielokrotnie kupując przy tej okazji piękne ikony), Włodawa, Chełm... |
|
|
|
W swoich podróżach po kraju zwiedziłam wiele zamków, pałaców i znaczących ruin. Do mich ulubionych należy największa ruina zamku w Europie - Krzyżtopór w Ujeździe, także tętniący życiem kulturalnym zamek w Golubiu-Dobrzyniu, Olsztyn k.Częstochowy, Łagów, Chęciny oraz Ogrodzieniec, Mirów i Bobolice.
|
|
Zwiedziłam też większość muzeów w byłych obozach koncentracyjnych, co za każdym razem było dla mnie okropnym przeżyciem: Sobibór, Majdanek, Stutthof, Bełżec, Kulmhof i Treblinka. Eksplorowałam wielokrotnie bunkry byłej kwatery głównej Hitlera (1941-44r) Wolfsschanze (Wilczy Szaniec), Międzyrzecki Rejon Umocniony, Forty w Toruniu i Poznaniu, oraz Twierdze Modlin i Kłodzko.
|
|
|
Odbywałam praktyki w firmach: Kompania Piwowarska w Poznaniu, browary w Kętrzynie i Warce, Wrigley Poland- gdzie otrzymałam propozycję pracy w laboratorium, Lubella, Schulstad, Bakoma, Gerber (obiadki dla niemowląt i soki Frugo), cukrownie w Opalenicy, Kętrzynie, Chełmży, Unisławiu, Młyn Nadolnik. Przez miesiąc praktyk w Kętrzyńskiej Cukrowni stołowałam się w stołówce firmy Warmia (kętrzyński producent płaszczy). Praktykowałam w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego, które działało kiedyś w Luboniu
Zwiedziłam też dokładnie, dzięki uprzejmości hrabiego Tarnowskiego, zabytkowy młyn gryczany w Rudnikach nad Sanem, który działa do dziś, |
|
Mieszkając w Częstochowie, dzięki mojemu mężowi, miałam okazję zwiedzić kolejny już raz Śląsk i Małopolskę, tym razem z naciskiem na uroki Jury Krakowsko-Częstochowskiej z jej wspaniałymi ruinami zamków, które w większości udało mi się uwiecznić na zdjęciach (Ogrodzieniec, Smoleń, Olsztyn, Będzin, Bobolice, Bydlin, Korzkiew, Mirów, Morsko, Ojców, Pieskowa Skała, Pilica, Siewierz).
Jedyną w Europie, zarastającą już Pustynię Błędowską, kopalnię srebra w Tarnowskich Górach, koplanię Uranu, Wieliczkę (w towarzystwie Tomasza Lisa i jego córek), Bochnię, Zakopane i słynny dworzec PKP we Włoszczowie :) |
|
|
Mieszkałam w kilku ciekawych miastach,
moim ukochanym miejscem jest Toruń,
a lubię Luboń :D
|
|
|
Wieści
Lubońskie
|
Muzyka
Country
|
Forum
Obywatelskie
Luboń |
Festiwal
Piosenki
w Luboniu
|
Ochotnicza
Straż
Pożarna
|
Pogodne
Przedszkole |
Lubie
Lubon
| tam ↑↑ już namieszałam ☺
|